„Polskie drogi” – Plan Balcerowicza – Plagiator czy „Słup”

Jeżeli komukolwiek zależy na poznaniu prawdziwej historii i  zapoznaniu się z genezą przemian,  jakie miały miejsce w latach polskiej transformacji „komunizm – kapitalizm” w przełomowych latach 1989-1999:

ZAPRASZAM

Lekcja trudna, bo wymaga skupienia. Nomenklatura skomplikowana, bo często odnosi się do fachowej makroekonomicznej wiedzy. Niestety nie można inaczej.  Wyzwanie jest niełatwe, gdyż wymaga odejścia  od utartych schematów myślowych. Mimo to zachęcam do lektury – to będzie podróż na koronę Himalajów.  Warto spojrzeć na Polskę z góry. Na te lata, które ukształtowały nas TERAZ – TU.

 

Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii. Pragnę zająć się tutaj faktami, zdarzeniami, których byłem osobiście świadkiem. Wszystko o czym tutaj piszę  widziałem, dotykałem i doświadczałem, często drastycznie.  Wydaje mi się, że w naszej najnowszej historii nie było wielkich, tajemniczych spisków, ale też nic nie działo się przez przypadek. Generalnie naszą historię tworzyły rozgrywki, tzw. gry interesów. Byli silni i silniejsi, mądrzejsi i głupsi, bogaci i biedni, zdrajcy  i bohaterzy, Polacy i imigranci.  Dobro i zło.

Myślę, że dobro jeżeli jeszcze nie zwyciężyło  – to ostatecznie dokona  tego niebawem.

W 1990 roku poznałem Alojzego Świątkowskiego.  Był jednym z głównych doradców w KERM – Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów. Jego bezpośrednim przełożonym  był Wicepremier Leszek Balcerowicz.  Pracował jako doradca rządowy od lat. Przeżył  rządy Gierka, Jaruzelskiego, Rakowskiego, Kiszczaka, Mazowieckiego, Suchockiej.

Poznałem go przypadkowo, a było to związane z podjęciem działań związanych z uzyskaniem zgody na zamieszczenie słowa wstępnego przez Wicepremiera Leszka Balcerowicza w naszym informatorze o Polsce „Polish Business Offers”.

Alojzy  przekazał mi sporo informacji o tamtych ciekawych czasach. Opowiedział wiele historii o procesie transformacji,  o Balcerowiczu, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, o Magdalence.  Rozmowy z nim na te tematy  nagrałem na kasecie magnetofonowej (oczywiście za jego zgodą 🙂 ). Szokujące jest dla mnie  to,  że zginął on w wypadku samochodowym,  niedługo później ….  jadąc nowo zakupionym samochodem.

Alojzy uczestniczył  w przygotowaniach merytorycznej strony ekonomicznej części materiałów na wrześniowe (1988) spotkanie w Magdalence (oczywiście dla strony rządowej).  Miał dzięki temu pełen  dostęp do materiałów zagranicznych instytucji finansowych dot. bezpośrednio gospodarki i finansów Polski.  Wg  niego główną przyczyną zawarcia ówczesnych,  niepisanych porozumień był stan polskiej gospodarki oraz naciski ze strony  Międzynarodowego Funduszu Walutowego (w mniejszym stopniu, ale również:  Klubu Paryskiego i Banku Światowego).  Strona rządowa osiągnęła swoje cele, z tym, że wg Alojzego, głównym, strategicznym beneficjentem zawartego Układu – byli twórcy programu transformacji w Polsce zrzeszeni wokół MFW. Komuniści uzyskali zgodę „konstruktywnej części opozycji” na następujący   podział wpływów:  – „… nasza gospodarka i finanse, a wasza  część władzy, którą wam w pewnym zakresie i w pewnej perspektywie oddamy”.

Według Alojzego nie było absolutnie żadnego Planu Balcerowicza. Realizowany był scenariusz Międzynarodowego Funduszu Walutowego z początku  1988 r.   Ciemnozieloną broszurę w formacie A4  przekazał mi osobiście Alojzy i mam ją do dnia dzisiejszego.  Autorem tzw. terapii szokowej w materiałach MFW był wg. Świątkowskiego:  Milton Friedman. Wszystko co opracowane  było w 1988 r.   zostało zrealizowane rękoma Rakowskiego, Balcerowicza, Bieleckiego  i  Suchockiej. Krok po kroku.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że załatwiono nas podobnie jak Indian  w momencie podboju ich ziem, tylko w skali znacząco większej. Za  świecące  koraliki – towary z Zachodu, miłe słówka i obietnice,   oddaliśmy ogromny majątek narodowy, rynek, wiele miliardów dolarów, które były w zasobach Polski i jej obywateli (tylko w tzw skarpetkach zgromadzonych mieliśmy ponad 10 mld. USD – taką wiedzę miał w 1988 r. MFW).

Opisuję na czym polegał „Trik monetarystów”  11 marca 1993 r. (nie jest to proste by przekazać to czytelnie i jasno zwykłemu prostemu obywatelowi) :

 

Plan Międzynarodowego Funduszu Walutowego (wspomniana wcześniej zielona broszura)  zakładał realizację  3 etapów:

  • wymuszenie hiperinflacji , fałszywie uzasadniając jej przyczyny fatalnym stanem  starego systemu gospodarczego Polski.                                           Realizacja Planu MFW wdrożona została przez rząd M. Rakowskiego masowym uwolnieniem cen, które doprowadziło do powstania ok. 200%  inflacji.  1 stycznia 1990 r. rozpoczęła się w Polsce terapia szokowa – zwana Planem Balcerowicza. Poszczególne rządy, kontynuując politykę MFW doprowadziły do wzrostu inflacji do poziomu ponad 500% (!!!),
  • wdrożenie „specyficznych”  mechanizmów obronnych przed wzrostem inflacji: kotwice antyinflacyjne  – np. stały kurs dolara, „zaciskanie pasa”, popiwek – kary za wzrost wynagrodzeń dla pracowników, podatek dochodowy dla przedsiębiorstw państwowych – 30% od wartości majątku niezależnie od wyniku finansowego. Zduszono więc popyt wewnętrzny pod pretekstem walki z hiperinflacją, niszcząc możliwości zbytu rodzimej produkcji i znaczną część polskich przedsiębiorstw. Trudno w to uwierzyć, że Balcerowicz, ze swoją ogromną wiedzą ekonomiczną,  mógł podejmować samodzielnie i niezawiśle tak fatalne w skutkach decyzje.  Od sierpnia 1989 roku do grudnia 1990 roku oprocentowanie kredytów wzrosło o 2200%. Spowodowało to masowe zadłużenie przedsiębiorstw państwowych  grożące upadłościami.     W swoim artykule „Trik Monetarystów”  sygnalizuję konieczność dokonania zasadniczych zmian w polityce monetarnej, o potrzebie zwiększenia podaży pieniądza w związku z pojawieniem się na rynku wieleset – miliardowego produktu – majątku, który za komuny nie był przedmiotem obrotu rynkowego. Popełnił Pan Panie Balcerowicz niewybaczalne błędy w zakresie prowadzenia polityki finansowej państwa.  I to na tyle tragiczne,  że ich skutki są odczuwalne do dnia dzisiejszego.  Od niemal początku lat 90-tych, związkowcy, prości pracownicy, większość Polaków, mimo że  nie mogli przecież pojąć skomplikowanej materii makroekonomicznej,  intuicyjnie określili się przeciwko Panu i zanegowali taką politykę, określając ją jako antypolską.

„Jeśli więc gospodarka jest utowarowana, czy ‚urynkawiana’ – pisał  później J. Żyżyński – a więc coraz więcej dóbr zostaje objętych regułami wymiany na pieniądze, to stosownie do tego powinna być powiększana baza pieniężna (gotówka plus rezerwy banków); musi rosnąć ten najwęższy agregat pieniężny – i to przez dodrukowanie … „

Szkoda tylko, że Pan tak późno o tym pisze ….. czyli po tzw. „ptakach”.

Gospodarka  została „wysuszona”  z kapitału,  a przedsiębiorstwa  zyskały miano bankrutów.

  • Po obniżeniu wartości przedsiębiorstw,  często niemal do zera  – ruszyła pełną parą – PRYWATYZACJA.   Brak rodzimego, polskiego kapitału, brak w ogóle środków pieniężnych w Polsce,  dały niesamowitą przewagę rynkową w procesie prywatyzacyjnym zagranicznym inwestorom.

W następnym wpisie:  o podjętych działaniach obronnych,  by zmienić  kurs i fatalną w skutkach politykę realizowaną przez monetarystów.  Co można było osiągnąć przekonując SIEĆ (ponad 60 Komisji Zakładowych NSZZ   Solidarność największych zakładów w Polsce:  m.in Cegielski, Huta Sendzimira, Stocznia, itp) do podjęcia działań w zakresie wywarcie nacisków na władze. Poniżej zamieszczam artykuł z Gazety Wyborczej z dnia 28 maja 1993 r., który powstał po prezentacji przeze mnie w Hucie Sendzimira w Krakowie, całkowicie alternatywnego  Programu Gospodarczego dla Polski:

Omówię  krótko „… spisany z ust społeczeństwa”  przeze mnie  program gospodarczy,  z którym nowa partia, której szefował Zbigniew Religa rozpoczęła kampanię o inną Polskę. Program był obszerny – załączam poniżej jego skrót, który wydrukowała w swojej gazetce Solidarność Stoczni Gdańskiej:

 

 

 

 

Publikacja po 26 latach ….

W latach 80-tych, będąc studentem PG  pracowałem jako dziennikarz. W „Dzienniku Bałtyckim” dorobiłem się nawet swojej stałej rubryki: „W świecie bitów i bajtów”.  Moje artykuły były związane generalnie z opisem tego co otacza studenta i co go boli. Po studiach publikowałem więcej artykułów o tematyce gospodarczej  i społecznej.

W 1991 r. napisałem artykuł  „Wiatrem historii w oczy – Przekreślić Pokolenie.” Żadna redakcja nie wyraziła zgody na  opublikowanie go, a byłem z nim  prawie wszędzie.  Od macierzystego „Dziennika Bałtyckiego” po „Tygodnik Solidarność”.  Cóż takiego niewłaściwego zawierał ten materiał ?

Artykuł zacząłem cytując Alexisa de Tocqueville: „… Największa nawet nierówność nie drażni ludzi, jeśli wszystkie możliwości są nierówne, wszelako najmniejsze nawet różnice wydają się szokujące pośród powszechnego zrównania.”

W swoim artykule próbowałem wstawić się za pokoleniem moich rodziców, które przeżyło koszmar  II wojny światowej, a potem mozolnie, społecznie odbudowało majątek narodowy w warunkach narzuconego nam  potwornego komunizmu. Teraz ten majątek miał trafiać do znikomej, uprzywilejowanej  kasty przypadkowych osobników, dosłownie  za … grosze. Bez żadnej rekompensaty.  Co gorsze, całe pokolenie ludzi wychowane w warunkach gwarantowanego przez państwo bezpieczeństwa funkcjonowania (zapewniona praca, pomoc w uzyskaniu mieszkania, darmowe szkolnictwo, leki itp.) zostało rzucone na głębokie morze „krwiożerczego” kapitalizmu.

Będą ofiary – takie odnosiłem wrażenie.

Niestety tamten okres był nacechowany jakimś dzikim pędem ku nowemu. Nic się nie liczyło. Wszystko co w najmniejszym chociaż stopniu odwoływało się do  refleksji, próby podjęcia dyskusji, czy w dobrą stronę wszystko to idzie, było  poddawane totalnej krytyce, hejtowi.  Znowu mieliśmy do czynienie z jedynie słuszną ideologią. Tocqueville na przykładzie rewolucji francuskiej postawił tezę, że rewolucja stanowi zawsze kontynuację obalanego ustroju . Niestety.

Byłem  w tamtych czasach gorącym zwolennikiem pomysłów odnoszących się do powszechnego uwłaszczenia. Niestety  zostały poddane totalnemu hejtowi.

Nie wiem, czy ktokolwiek przeczyta ten artykuł sprzed 26 lat, ale z ogromną satysfakcją sam opublikuję go na swoim blogu (jest pożółkły napisany na starej maszynie do pisania , na formatce do pisania artykułów z „Dziennika Bałtyckiego”):

 

Początek

Rok 1989 to koniec komunizmu. Początek zupełnie czegoś innego w naszym kraju. Również początek działalności mojej firmy doradczej PBO sp. z o.o. Zaczęliśmy od wydania informatora o Polsce, polskiej gospodarce, ustawodawstwie,  wydając katalog w języku angielskim, zawierający również opis kilkuset firm poszukujących inwestorów zagranicznych. Niemal wszystkie polskie przedsiębiorstwa zainteresowane były wtedy prywatyzacją, często powołaniem „joint venture” z inwestorem zagranicznym. W roku 1990 mając zamówienie z Ministerstwa Współpracy Gospodarczej z Zagranicą nasz katalog „Polish Business Offers” znalazł się praktycznie we wszystkich zakątkach świata, głównie w polskich konsulatach i placówkach

handlowych. Było to pierwsza i jedyna anglojęzyczna pozycja na rynku, która

 

zawierała poważne analizy podstawowych gałęzi naszej gospodarki i po raz pierwszy przetłumaczone na język angielski ustawy gospodarcze. Słowo wstępne zamieścił Wicepremier Leszek Balcerowicz. Przedsięwzięcie okazało się dużym sukcesem, był dodruk i znaczący odzew inwestorów zagranicznych. To był niezły zaczyn do rozpoczęcia działalności doradczej w zakresie prywatyzacji i restrukturyzacji polskich przedsiębiorstw państwowych.

 

 

 

Witam

Chciałbym opowiedzieć Wam niesamowitą historię, którą nazwałem:

„WIATREM HISTORII W OCZY”

Studiując na Politechnice Gdańskiej (1979-85) byłem świadkiem przemian politycznych, które w latach 80-tych zmieniły zasadniczo nasz kraj na  bardziej demokratyczny.  Warto  było studiować i żyć wtedy w Gdańsku.  Żadna dyscyplina sportowa nie dawała nikomu tylu wrażeń i  adrenaliny jak udział w manifestacjach, miotanie kamieniami i ucieczki przed ZOMO-wcami.

W roku 1989 zakładając firmę konsultingową  stworzyłem sobie szansę bycia przez całe lata naocznym świadkiem przemian gospodarczych, mając bezpośredni wgląd w to wszystko do czego nigdy, nawet dociekliwe media nie były w stanie dotrzeć.  Bezcenne.

Pragnę zaprosić Was w niesamowitą podróż, która zaczyna się  w roku 1989. Jest ona ekscytująca, pełna zaskakujących i nieznanych nikomu faktów , emocji, trzymająca w napięciu, a przede wszystkim  PRAWDZIWA !

Mogę zagwarantować w swoim przekazie wszystko oprócz beletrystyki. Nie będzie tutaj  fikcji.     Po raz n-ty udowodnię, że życie pisze najciekawsze scenariusze. Będzie tu dużo ciekawostek ze świata ludzi bogatych i bardzo bogatych, wiele opisów może nie krajobrazów, ale równie dech zapierających  w swojej finezji działań na rynkach finansowych, sporo akcji, sensacji, kryminału oraz ciekawych szczegółów działalności służb bezpieczeństwa i innych tzw. organów.  Bohaterami będą szejkowie, najpotężniejsi bankierzy, handlarze broni w tle, armatorzy,  sportowcy, właściciele koncernów, politycy (nawet z Chin), prezesi koncernów, dyrektorzy firm państwowych i wiele innych osób.  Niestety nie wszyscy z moich bohaterów doczekali momentu opisania ich szczytnej bądź też nie – działalności.

Zbyt wiele o mojej firmie doradczej nie ma w mediach. Na tym zależało mi najbardziej,  by się tam nie pojawiać.  Praktycznie jej  nazwa  pojawiła się tylko dwa razy.  W 1994 r. próbował uszkodzić mnie Jerzy Urban w „Nie” i opublikował informację jakie to  astronomiczne wynagrodzenie otrzymałem z tytułu realizowanego doradztwa w procesie prywatyzacji FSO (szokujące, nigdzie nie publikowane szczegóły tej prywatyzacji wraz z umową  i dramatycznymi informacjami dot. sytuacji i kondycji Daewoo,  kierowanymi do premiera i szefostwa UOP –  już wkrótce). Miałem wg NIE otrzymać jakieś grube miliony, co w setnej części nie było prawdą.   W konsekwencji trudno mi było wielu znajomym wytłumaczyć, że nie jestem w stanie im pożyczyć pieniędzy … bo „NIE” kłamie.

Drugi raz PBO sp. z o.o.  „oplute” zostało w Pulsie Biznesu w styczniu 2008 r., przez Agnieszkę Berger, w artykule sponsorowanym przez Zarząd Elektrowni Kozienice, pośrednio przez posła PSL Jana Burego.  Zrobił to z czystej zemsty za ujawnienie w audytach PBO „krzywych”  wielomilionowych interesów na handlu popiołami  z Elektrownią  Kozienice.      Elektrownia Kozienice S.A. przeprosiła PBO sp. z o.o. za pomówienia i wypłaciła należne wynagrodzenie. Opisanie tego arcyciekawego procederu i innych z obszaru polskiej energetyki musi tu poczekać w swojej chronologicznej kolejce.    Jako zapowiedź tematu niech posłuży materiał ze strony Związku Zawodowego ENEA S.A. :    Afera Popiołowa

Uczestniczyłem w ponad stu znaczących prywatyzacjach i restrukturyzacjach. PBO doradzało największym Bankom, Koncernom Energetycznym, Firmom Telekomunikacyjnym,  Stoczniom, poważnym inwestorom z wielu krajów (m.in z Emiratów Arabskich),  w tym m.in największym firmom energetycznym z Chin, Czech.  W   większości tych przypadków media opisywały zdarzenia w sposób zafałszowany, ale zawsze przychylny dla ugrupowania, które dzierżyło aktualnie władzę.  Zobaczycie jak elastyczne potrafią być nasze media.  🙂

Zapraszam do czyszczenie gospodarczej historii Polski 

 

Na pierwszy ogień

STOCZNIE

Zacznę może od jednego z bardziej spektakularnych projektów Polish Business Offers, zakończonych ogromnym sukcesem w kontekście zrealizowanych działań doradczych, przy równoczesnej porażce związanej z błędnymi decyzjami rządu, które doprowadziły do likwidacji Stoczni Szczecińskiej NOWA S.A.
Jeszcze w 2007 r. istniały realne szanse na uratowanie Stoczni Szczecińskiej. Rządy PIS (pierwsze) oraz Zarząd Stoczni rozpoczęły realizację Programu Restrukturyzacji Stoczni, którego jednym z elementów miały być renegocjacje kontraktów z Armatorami. Jednym z głównych powodów nierentowności działalności stoczniowej były bardzo nieprofesjonalnie wynegocjowane i zawarte kontrakty na budowę ok 40 statków z najpoważniejszymi armatorami na świecie. PBO w oparciu o wstępna analizę rynku postawiło odważną hipotezę o możliwych nieprawidłowościach, które skutkowały podwartościowymi kontraktami z armatorami na budowę praktycznie całego posiadanego przez SSN portfela zamówień. Ówczesny ,,nowy” zarząd SSN z nadania PIS miał trochę związane ręce, gdyż kontrakty te negocjowali nadal pracujący ówcześni dyrektorzy i specjaliści stoczni, którzy wobec tak postawionej tezy protestowali, gdyż podważała ona ich wiarygodność i fachowość. Stąd zarząd SSN przerzucił na PBO całość ryzyka finansowego związanego z analizami i renegocjacjami kontraktów. Umowę ze Stocznią SN, na powyższych zasadach, PBO zawarło 22 sierpnia 2007 r. W związku z przerzuceniem na PBO ryzyka finansowego realizacji umowy, PBO poszukiwało partnera, który oprócz doświadczenia w negocjacjach międzynarodowych miałby siłę ekonomiczną niezbędną do sfinansowania części analiz rynkowych i prawnych oraz skompletowania ekip negocjatorów i sfinansowania ich kosztownych wyjazdów do wielu krajów, w których siedziby mieli armatorzy. Dość szybko udało się potwierdzić skandalicznie niskie wartości kontraktów, odbiegające od cen rynkowych. Trudniej było znaleźć technikę negocjacji kontraktów zawartych ,,na prawie brytyjskim” wg którego SSN nie miała prawie żadnych praw i o wszystkim w kontrakcie decydował armator. W ostatecznym rozrachunku, zrealizowane w ramach umowy prace, czyli: dogłębne analizy, prawne i ekonomiczne, opracowane i wdrożone strategie negocjacyjne z każdym armatorem niezależnie, determinacja i zdecydowanie w trakcie prowadzonych przez niemal rok negocjacji w kraju i zagranicą doprowadziły do podwyższenia wartości kontraktów SSN o 70 mln USD. Zwiększało to znacząco szanse Stoczni na jej „uratowanie” (tak się wtedy powszechnie mówiło), gdyż zdecydowanie wzrosła opłacalność budowy statków.  PBO zaryzykowało – i opłaciło się – prace realizowało w oparciu o wynagrodzenie uzależnione od sukcesu.

Oto raport PBO przekazany na ręce Zarządu Stoczni SN pod koniec realizacji Projektu Renegocjacji kontraktów z armatorami:

Renegocjacje Kontraktów Stoczni SN z Armatorami

Z uwagi na ograniczenia tego blogu (serwera) plik Prezentacji musiał zostać trzykrotnie pomniejszony, więc zawiera ograniczony zasób informacji (każdy zainteresowany może zwrócić się do mnie z prośbą o przesłanie pełnej wersji prezentacji z pogłębionymi analizami).
Prezentacja mimo wszystko i tak szczegółowo opisuje wszystkie aspekty związane z problemami SSN (analizy finansowe), wyszczególnia wszystkich armatorów i budowane dla nich jednostki, opisuje szczegółowe efekty negocjacji i ukazuje   EFEKT  negocjacyjny  – 70 mln USD ok. 300 mln zł.

Niestety w listopadzie 2007 r do władzy doszła Platforma Obywatelska. Przyjęte zostały inne strategie inne priorytety – cały trud i wysiłek poszedł na marne. PO podporządkowało interes Polski bezprzykładnej POPRAWNOŚCI proeuropejskiej. Rząd PO – PSL zdecydował się zlikwidować polski przemysł stoczniowy uznając swoje działania związane ze wsparciem branży stoczniowej za wyjątkowo „niestosowne”. Pół roku później cała Europa zasiliła swoje systemy Bankowe MILIARDAMI Euro.  Nikt tam później nie musiał tych banków likwidować 🙁

O tym nikt nie słyszał i zapewne do tej pory nie wiedział, że walczono o Stocznie, walczono o stoczniowców, ale jedna zmiana, jeden polityk, jedną decyzją wszystko pogrzebał.   Według Najwyższej Izby Kontroli, która opublikowała raport w sprawie restrukturyzacji Stoczni Gdynia SA oraz Stoczni Szczecińskiej Nowa Sp. z o.o., kardynalnym błędem Aleksandra Grada był brak odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej, kwestionującej pomoc publiczną dla polskich stoczni.

Po tym projekcie pozostały we mnie poważne wątpliwości, które dotąd nie zostały wyjaśnione a nawet nie zostały poddane analizie przez odpowiednie służby państwa. Po pierwsze to czy pomoc publiczna dla SSN nie była konsekwencja nierentownych kontraktów i kto w kraju i zagranica był faktycznym beneficjentem zaniżonych cen?
Po drugie w jakim stopniu poddanie przez polski rząd SSN z powodu rzekomo niedozwolonej publicznej było aktem politycznego poddaństwa i służalstwa wobec UE a w jakim stopniu była w tym potrzeba ukrycia głębokich patologii w przemyśle stoczniowym? Zarząd SSN przy pomocy PBO podjął sie ujawnienia i przecięcia tych patologii. Jak widać, w związku ze zmiana polityczna do której doszło pod koniec 2007 r, proces ten trwał zbyt krótko aby przynieść końcowy efekt.
Powyższy przypadek szkodliwego wpływu polityki państwa na gospodarkę oraz tolerowanie patologii opisany na przykładzie SSN nie jest odosobniony. Podobne doświadczenia zdobyłem podczas wspierania restrukturyzacji Elektrowni Kozienice w 2007 r. Zmiana polityczna w MSP i mianowanie Jana Burego na wice ministra nadzorującego energetykę wywarła tragiczne piętno i na Elektrownie Kozienice i na ENEA SA, przerwała procesy restrukturyzacji, umożliwiła szybki powrót patologii i nadużyć. O tym więcej i bardziej szczegółowo  będzie we wpisie  o  Elektrowni Kozienice  i ENEA SA.