„Polskie drogi” – Plan Balcerowicza – Plagiator czy „Słup”

Jeżeli komukolwiek zależy na poznaniu prawdziwej historii i  zapoznaniu się z genezą przemian,  jakie miały miejsce w latach polskiej transformacji „komunizm – kapitalizm” w przełomowych latach 1989-1999:

ZAPRASZAM

Lekcja trudna, bo wymaga skupienia. Nomenklatura skomplikowana, bo często odnosi się do fachowej makroekonomicznej wiedzy. Niestety nie można inaczej.  Wyzwanie jest niełatwe, gdyż wymaga odejścia  od utartych schematów myślowych. Mimo to zachęcam do lektury – to będzie podróż na koronę Himalajów.  Warto spojrzeć na Polskę z góry. Na te lata, które ukształtowały nas TERAZ – TU.

 

Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii. Pragnę zająć się tutaj faktami, zdarzeniami, których byłem osobiście świadkiem. Wszystko o czym tutaj piszę  widziałem, dotykałem i doświadczałem, często drastycznie.  Wydaje mi się, że w naszej najnowszej historii nie było wielkich, tajemniczych spisków, ale też nic nie działo się przez przypadek. Generalnie naszą historię tworzyły rozgrywki, tzw. gry interesów. Byli silni i silniejsi, mądrzejsi i głupsi, bogaci i biedni, zdrajcy  i bohaterzy, Polacy i imigranci.  Dobro i zło.

Myślę, że dobro jeżeli jeszcze nie zwyciężyło  – to ostatecznie dokona  tego niebawem.

W 1990 roku poznałem Alojzego Świątkowskiego.  Był jednym z głównych doradców w KERM – Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów. Jego bezpośrednim przełożonym  był Wicepremier Leszek Balcerowicz.  Pracował jako doradca rządowy od lat. Przeżył  rządy Gierka, Jaruzelskiego, Rakowskiego, Kiszczaka, Mazowieckiego, Suchockiej.

Poznałem go przypadkowo, a było to związane z podjęciem działań związanych z uzyskaniem zgody na zamieszczenie słowa wstępnego przez Wicepremiera Leszka Balcerowicza w naszym informatorze o Polsce „Polish Business Offers”.

Alojzy  przekazał mi sporo informacji o tamtych ciekawych czasach. Opowiedział wiele historii o procesie transformacji,  o Balcerowiczu, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, o Magdalence.  Rozmowy z nim na te tematy  nagrałem na kasecie magnetofonowej (oczywiście za jego zgodą 🙂 ). Szokujące jest dla mnie  to,  że zginął on w wypadku samochodowym,  niedługo później ….  jadąc nowo zakupionym samochodem.

Alojzy uczestniczył  w przygotowaniach merytorycznej strony ekonomicznej części materiałów na wrześniowe (1988) spotkanie w Magdalence (oczywiście dla strony rządowej).  Miał dzięki temu pełen  dostęp do materiałów zagranicznych instytucji finansowych dot. bezpośrednio gospodarki i finansów Polski.  Wg  niego główną przyczyną zawarcia ówczesnych,  niepisanych porozumień był stan polskiej gospodarki oraz naciski ze strony  Międzynarodowego Funduszu Walutowego (w mniejszym stopniu, ale również:  Klubu Paryskiego i Banku Światowego).  Strona rządowa osiągnęła swoje cele, z tym, że wg Alojzego, głównym, strategicznym beneficjentem zawartego Układu – byli twórcy programu transformacji w Polsce zrzeszeni wokół MFW. Komuniści uzyskali zgodę „konstruktywnej części opozycji” na następujący   podział wpływów:  – „… nasza gospodarka i finanse, a wasza  część władzy, którą wam w pewnym zakresie i w pewnej perspektywie oddamy”.

Według Alojzego nie było absolutnie żadnego Planu Balcerowicza. Realizowany był scenariusz Międzynarodowego Funduszu Walutowego z początku  1988 r.   Ciemnozieloną broszurę w formacie A4  przekazał mi osobiście Alojzy i mam ją do dnia dzisiejszego.  Autorem tzw. terapii szokowej w materiałach MFW był wg. Świątkowskiego:  Milton Friedman. Wszystko co opracowane  było w 1988 r.   zostało zrealizowane rękoma Rakowskiego, Balcerowicza, Bieleckiego  i  Suchockiej. Krok po kroku.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że załatwiono nas podobnie jak Indian  w momencie podboju ich ziem, tylko w skali znacząco większej. Za  świecące  koraliki – towary z Zachodu, miłe słówka i obietnice,   oddaliśmy ogromny majątek narodowy, rynek, wiele miliardów dolarów, które były w zasobach Polski i jej obywateli (tylko w tzw skarpetkach zgromadzonych mieliśmy ponad 10 mld. USD – taką wiedzę miał w 1988 r. MFW).

Opisuję na czym polegał „Trik monetarystów”  11 marca 1993 r. (nie jest to proste by przekazać to czytelnie i jasno zwykłemu prostemu obywatelowi) :

 

Plan Międzynarodowego Funduszu Walutowego (wspomniana wcześniej zielona broszura)  zakładał realizację  3 etapów:

  • wymuszenie hiperinflacji , fałszywie uzasadniając jej przyczyny fatalnym stanem  starego systemu gospodarczego Polski.                                           Realizacja Planu MFW wdrożona została przez rząd M. Rakowskiego masowym uwolnieniem cen, które doprowadziło do powstania ok. 200%  inflacji.  1 stycznia 1990 r. rozpoczęła się w Polsce terapia szokowa – zwana Planem Balcerowicza. Poszczególne rządy, kontynuując politykę MFW doprowadziły do wzrostu inflacji do poziomu ponad 500% (!!!),
  • wdrożenie „specyficznych”  mechanizmów obronnych przed wzrostem inflacji: kotwice antyinflacyjne  – np. stały kurs dolara, „zaciskanie pasa”, popiwek – kary za wzrost wynagrodzeń dla pracowników, podatek dochodowy dla przedsiębiorstw państwowych – 30% od wartości majątku niezależnie od wyniku finansowego. Zduszono więc popyt wewnętrzny pod pretekstem walki z hiperinflacją, niszcząc możliwości zbytu rodzimej produkcji i znaczną część polskich przedsiębiorstw. Trudno w to uwierzyć, że Balcerowicz, ze swoją ogromną wiedzą ekonomiczną,  mógł podejmować samodzielnie i niezawiśle tak fatalne w skutkach decyzje.  Od sierpnia 1989 roku do grudnia 1990 roku oprocentowanie kredytów wzrosło o 2200%. Spowodowało to masowe zadłużenie przedsiębiorstw państwowych  grożące upadłościami.     W swoim artykule „Trik Monetarystów”  sygnalizuję konieczność dokonania zasadniczych zmian w polityce monetarnej, o potrzebie zwiększenia podaży pieniądza w związku z pojawieniem się na rynku wieleset – miliardowego produktu – majątku, który za komuny nie był przedmiotem obrotu rynkowego. Popełnił Pan Panie Balcerowicz niewybaczalne błędy w zakresie prowadzenia polityki finansowej państwa.  I to na tyle tragiczne,  że ich skutki są odczuwalne do dnia dzisiejszego.  Od niemal początku lat 90-tych, związkowcy, prości pracownicy, większość Polaków, mimo że  nie mogli przecież pojąć skomplikowanej materii makroekonomicznej,  intuicyjnie określili się przeciwko Panu i zanegowali taką politykę, określając ją jako antypolską.

„Jeśli więc gospodarka jest utowarowana, czy ‚urynkawiana’ – pisał  później J. Żyżyński – a więc coraz więcej dóbr zostaje objętych regułami wymiany na pieniądze, to stosownie do tego powinna być powiększana baza pieniężna (gotówka plus rezerwy banków); musi rosnąć ten najwęższy agregat pieniężny – i to przez dodrukowanie … „

Szkoda tylko, że Pan tak późno o tym pisze ….. czyli po tzw. „ptakach”.

Gospodarka  została „wysuszona”  z kapitału,  a przedsiębiorstwa  zyskały miano bankrutów.

  • Po obniżeniu wartości przedsiębiorstw,  często niemal do zera  – ruszyła pełną parą – PRYWATYZACJA.   Brak rodzimego, polskiego kapitału, brak w ogóle środków pieniężnych w Polsce,  dały niesamowitą przewagę rynkową w procesie prywatyzacyjnym zagranicznym inwestorom.

W następnym wpisie:  o podjętych działaniach obronnych,  by zmienić  kurs i fatalną w skutkach politykę realizowaną przez monetarystów.  Co można było osiągnąć przekonując SIEĆ (ponad 60 Komisji Zakładowych NSZZ   Solidarność największych zakładów w Polsce:  m.in Cegielski, Huta Sendzimira, Stocznia, itp) do podjęcia działań w zakresie wywarcie nacisków na władze. Poniżej zamieszczam artykuł z Gazety Wyborczej z dnia 28 maja 1993 r., który powstał po prezentacji przeze mnie w Hucie Sendzimira w Krakowie, całkowicie alternatywnego  Programu Gospodarczego dla Polski:

Omówię  krótko „… spisany z ust społeczeństwa”  przeze mnie  program gospodarczy,  z którym nowa partia, której szefował Zbigniew Religa rozpoczęła kampanię o inną Polskę. Program był obszerny – załączam poniżej jego skrót, który wydrukowała w swojej gazetce Solidarność Stoczni Gdańskiej:

 

 

 

 

Publikacja po 26 latach ….

W latach 80-tych, będąc studentem PG  pracowałem jako dziennikarz. W „Dzienniku Bałtyckim” dorobiłem się nawet swojej stałej rubryki: „W świecie bitów i bajtów”.  Moje artykuły były związane generalnie z opisem tego co otacza studenta i co go boli. Po studiach publikowałem więcej artykułów o tematyce gospodarczej  i społecznej.

W 1991 r. napisałem artykuł  „Wiatrem historii w oczy – Przekreślić Pokolenie.” Żadna redakcja nie wyraziła zgody na  opublikowanie go, a byłem z nim  prawie wszędzie.  Od macierzystego „Dziennika Bałtyckiego” po „Tygodnik Solidarność”.  Cóż takiego niewłaściwego zawierał ten materiał ?

Artykuł zacząłem cytując Alexisa de Tocqueville: „… Największa nawet nierówność nie drażni ludzi, jeśli wszystkie możliwości są nierówne, wszelako najmniejsze nawet różnice wydają się szokujące pośród powszechnego zrównania.”

W swoim artykule próbowałem wstawić się za pokoleniem moich rodziców, które przeżyło koszmar  II wojny światowej, a potem mozolnie, społecznie odbudowało majątek narodowy w warunkach narzuconego nam  potwornego komunizmu. Teraz ten majątek miał trafiać do znikomej, uprzywilejowanej  kasty przypadkowych osobników, dosłownie  za … grosze. Bez żadnej rekompensaty.  Co gorsze, całe pokolenie ludzi wychowane w warunkach gwarantowanego przez państwo bezpieczeństwa funkcjonowania (zapewniona praca, pomoc w uzyskaniu mieszkania, darmowe szkolnictwo, leki itp.) zostało rzucone na głębokie morze „krwiożerczego” kapitalizmu.

Będą ofiary – takie odnosiłem wrażenie.

Niestety tamten okres był nacechowany jakimś dzikim pędem ku nowemu. Nic się nie liczyło. Wszystko co w najmniejszym chociaż stopniu odwoływało się do  refleksji, próby podjęcia dyskusji, czy w dobrą stronę wszystko to idzie, było  poddawane totalnej krytyce, hejtowi.  Znowu mieliśmy do czynienie z jedynie słuszną ideologią. Tocqueville na przykładzie rewolucji francuskiej postawił tezę, że rewolucja stanowi zawsze kontynuację obalanego ustroju . Niestety.

Byłem  w tamtych czasach gorącym zwolennikiem pomysłów odnoszących się do powszechnego uwłaszczenia. Niestety  zostały poddane totalnemu hejtowi.

Nie wiem, czy ktokolwiek przeczyta ten artykuł sprzed 26 lat, ale z ogromną satysfakcją sam opublikuję go na swoim blogu (jest pożółkły napisany na starej maszynie do pisania , na formatce do pisania artykułów z „Dziennika Bałtyckiego”):